Dzień 723, 724 – rehabilitacja…
Od wczoraj jestem w ośrodku rehabilitacyjnym 🙂
Dziś miałem konsultacje: fizjoterapeutyczną, neurochirurgiczną, neurologiczną.
Profesor bardzo sympatyczny, życzliwy człowiek specjalista w swojej dziedzinie, ale bez zadęcia na swoim punkcie.
Ważne jest to, że przed konsultacją profesor zapoznaje się dokumentacją medyczną pacjenta i nie trzeba opowiadać po raz „enty” historii choroby.
Oglądając mój rezonans głowy stwierdził – „melasa”, niesamowite jest to, że mimo to myślę, mówię, funkcjonuję 🙂
Oglądając rezonans rdzenia powiedział, że tylko najnowocześniejszy w świecie „Knife” może być użyty do naświetlań takiej ilości tak umiejscowionych guzów nowotworowych.
Podsumowując Profesor powiedział, że w moim przypadku rehabilitacja powinna być ciągła, czyli nie powinienem mieć przerw.
Bardzo bym chciał, ale jak wiadomo tak się nie da bo koszty są ogromne.
Następnie było badanie neurologiczne i rozplanowanie turnusu
Cieszę się z tego co mam , resztę muszę sam wypracować.
Turnus rehabilitacyjny uważam za rozpoczęty 🙂
Dzień 719 – skrajności…
– 120 stopni w kriokomorze..
+ 100 stopni na treningu…
Adrenalina podczas walk…
Lepsze niż niejeden obóz kondycyjny 🙂
Dzień 712 – działam…
Do południa ćwiczę samodzielnie.
Po południu mam kriokomorę.
Natomiast późnym popołudniem do wieczora trening i walk walki walki 🙂
Wkrótce obiecane zdjęcia z mojego Pucharu Świata w Klubie 😉
Dzień 704 – kriokomora…
Chcąc jak najdłużej utrzymać efekty rehabilitacji lekarz zalecił mi zabiegi w kriokomorze.
Niestety na NFZ terminy są na koniec roku, ale to mnie już przestało dziwić.
Na 100% odpłatność zaczynam zabiegi od przyszłego tygodnia.
Cuda Panie cuda…
Dzień 702 – w domu…
Wszystko co dobre szybko się kończy.
Krótko, ale treściwie tak oceniam mój pobyt.
Tylko na tyle mogłem sobie pozwolić, mimo to jestem bardzo zadowolony.
Moje ciało zostało wzmocnione, znów mam siłę do walki 🙂







