Dzień 791 – tak jest…

sierpień 3, 2013   //   przez Jacek   //   BLOG, Leczenie, Nowotwór, Ogólne, SM, Sport  //  Możliwość komentowania Dzień 791 – tak jest… została wyłączona

Jestem gotów napisać jak wygląda sprawa leczenia nowotworu.
Po obejrzeniu badań konsylium z Berlina orzekło, że nie mogą mi już pomóc i wycofują się.
Przypomnieli, że w marcu dostałem jasną informację dotyczącą ile mam czasu i z czym to się wiąże, niestety nie zdążyłem.
Nie rozpocząłem kolejnego etapu leczenia na czas z braku środków, a nowotwór cały czas progresuje i teraz już jest za późno.
Robiliśmy wszystko co mogliśmy, żeby zebrać odpowiednią kwotę, włączyli się w to wspaniali ludzie tacy jak Alek Kłak, tym razem się nie udało, a medalu nikt nie kupił.
Dodam, że cały czas płacę 100% za leczenie stwardnienia rozsianego, a są to grube tysiące miesiąc w miesiąc.
Jako, że moja żona jest osobą niestrudzoną w ratowaniu mnie, tak długo dręczyła profesora, że skontaktował nas z zespołem innej kliniki zajmującym się medycyną eksperymentalną.
Po zapoznaniu się z moją historią choroby zaproponowano, że po konsultacjach współpracująca z nimi klinika w Bostonie może poddać mnie leczeniu.
Koszt w przeliczeniu na złoty polski 300 000 zł.
Po tym wszystkim z jednej strony radość, że jest ostatnia szansa na ratunek, ale kwota skutecznie sprowadziła mnie na ziemię.
Zdecydowałem, że nie będę już się leczył, moja rodzina już dość się wycierpiała.
Pożyję tyle ile jest mi dane i….
Ale oczywiście Ela nie da mi umrzeć i jeżeli jest jakakolwiek szansa to ona zrobi wszystko by mnie ratować.
I oczywiście mój ukochany sport, wyjazd na mistrzostwa świata, to w połączeniu z moją żoną wyzwoliło we mnie na nowo wolę walki o życie.
Mam świadomość, że to mogą być moje ostatnie mistrzostwa, a do mojej wymarzonej paraolimpiady w Rio……
Mimo wszytko podjąłem wyzwanie i walczę !

Archiwum