Szukaj oznaczonych " choroba"

Dzień 122 – kto na mnie nakichał?!

Paź 2, 2011   //   przez Jacek   //   Leczenie  //  0 komentarzy

Gorączka, pieczenie w nosogardle, ogólne rozbicie – tak się czuję 🙁

A jak wróciłem do Wrocławia z Bornego to nie mogłem się nadziwić, że jest tak piękna pogoda, a wokoło ludzie chorują na przeziębienia. I długo nie musiałem czekać, żeby i mnie ktoś obdarzył zarazkami.

Leżę w łóżku, Ela dała mi do połknięcia kolorowe tabletki i do wypicia lek, który rozpuściła w dobrze ciepłej wodzie. Na początku myśleliśmy, że to znów skutki uboczne Gilenii, ale po zbadaniu lekarz powiedział, że to infekcja.Mam nadzieję, że dzięki szybkiemu zadziałaniu choróbsko się nie rozwinie, bo ja mam inne plany.
Od jutra miałem zacząć tygodniową rehabilitację w ramach kontynuacji programu z Body Balance.

Muszę się pozbierać, bo 5 dni darmowej rehabilitacji piechotą nie chodzi 🙂

Dzień 79 – bez poprawy

Sie 20, 2011   //   przez Jacek   //   BLOG, Leczenie, Lek  //  0 komentarzy

Niestety nadal czuję się źle, drżenie rąk się nasiliło, ze zjedzenia zupy dziś zrezygnowałem.

Czuję, że choroba ciągle postępuje, zżera mnie jak kornik drzewo.

Wierzę, że lek, który biorę, choćby spowolni jej postęp, przecież spowodował, że odzyskałem częściowo sprawność, której od dawna nie miałem.

Biorę go zbyt krótko żeby mógł zadziałać na postęp choroby, ona pustoszy mój organizm 7 lat, a lek biorę dopiero 79 dni.

Dzień dwudziesty czwarty – mail prawdy…

Cze 27, 2011   //   przez Jacek   //   BLOG  //  0 komentarzy

Poniżej zamieszczam fragment mojego maila, niby to wszystko wiedziałem ale dziś mnie to uderzyło!

„…Program terapeutyczny dla …  już wiem z pierwszej ręki, że długo poleży zanim ujrzy światło dzienne, a potem kto się do niego załapie chyba nie myślisz, że szeregowi chorzy, nie w tym kraju!

W naszym kraju instytucje odpowiedzialne za różne rzeczy a szczególnie za socjal i zdrowie nauczyły się, że to społeczeństwo bierze na siebie ciężar pomagania ludziom, a oni zasłaniając sie przepisami rozkładają ręce.

Szkoda mojego zdrowia na to wszystko świata nie zbawię.

Ważne, że otaczają mnie ludzie, którzy mnie wspierają, że mam wspaniałą rodzinę – żonę, która bierze na siebie ciężar dnia codziennego i walki z urzędami, córkę, która pomaga, studiuje dwa kierunki, pracuje i każdy grosz jaki zarobi bez żalu oddaje na życie bo rozumie, że inaczej to zęby w ścianę.

I Wiesz co jest najgorsze to, że ta choroba pozbawiła je męża i ojca, że ja jako facet głowa rodziny nie mogę jej utrzymać iść do pracy zarobić, a jak trzeba obronić – ostatnio napadnięto moją córkę pod samą bramą wejściową do bloku.

Od rozpoznania do dziś żyję w ciągłym upokorzeniu przez chorobę, a poniekąd przyczyniają sie do tego instytucje, które są powołane do tego żeby takich jak ja wspierać!”

Kończę bo mi żyłka strzeli…

FUNDACJA

Archiwum