Szukaj w "BLOG"

Dzień dziewiąty – smak herbaty

Cze 11, 2011   //   przez Jacek   //   BLOG, Leczenie, Terapia  //  0 komentarzy

Jest coś takiego, że jak druga osoba zrobi coś do picia czy jedzenia to lepiej smakuje. Ale nikt nawet nie wie jak wyjątkowy ma smak herbata zrobiona przez samego siebie. Wydaje się być banalne, każdy z Was wykonuje tę czynność machinalnie. Natomiast ja do dziś piłem tylko herbatę zrobioną przez kogoś, bo sam nie byłem w stanie jej przygotować .

Dziś nalałem wody do czajnika wstawiłem do gotowania. Wyciągnąłem kubek, co prawda dwoma rękoma ale dzięki temu go nie stłukłem jak wielu jego poprzedników. Kiedy woda się przegotowała samodzielnie zaparzyłem sobie herbatę.

I Wiecie co – była to najlepsza herbata w moim życiu!

Dzień ósmy – wizyta kontrolna

Cze 10, 2011   //   przez Jacek   //   Badania, BLOG, Leczenie, Terapia  //  0 komentarzy

Lekarz prowadzący był zaskoczony tym jak pozytywnie lek na mnie zadziałał :-).

Co prawda spodziewał się efektów, ale nie aż takich i nie w tak krótkim czasie. Badał mnie długo i dokładnie. Po czym cierpliwie i wyczerpująco odpowiadał na wiele pytań zadanych przez nas. Między innymi wytłumaczył dziwne ciepło w klatce piersiowej. Faktycznie wynika ono z podwyższonego ciśnienia, którego wahanie jest jednym ze skutków ubocznych. Mój organizm uzbrojony w lek walczy z chorobą, jednocześnie dostosowuje się do leku :-). Przez ten miesiąc będzie podwójnie obciążony, dlatego muszę na siebie szczególnie uważać. Prowadzący  stwierdził, że lek jest dobrze nacelowany na mój stan.

Jeżeli z jakiejkolwiek przyczyny leczenie musiałoby zostać przerwane to będzie to dla mnie wyrok.

Dzień siódmy – ciśnienie +/-

Cze 9, 2011   //   przez Jacek   //   Badania, BLOG, Leczenie, Terapia  //  0 komentarzy

Obudziło mnie dziwne ciepło w klatce piersiowej, rozchodzące się po całym ciele. Trochę się zaniepokoiłem, tym nowym objawem. Zmierzyłem ciśnienie i było bardzo wysokie 200/110.

O stałej porze przyjąłem kapsułkę, pół godziny później znów zmierzyłem ciśnienie i nadal było bardzo wysokie. Żona zadecydowała, że muszę mieć zmierzone na innym aparacie,  czasem te elektroniczne zafałszowują pomiar, bo np. bateria jest słaba.
Córka zawiozła mnie do przychodni, gdzie zaprzyjaźnione Panie Pielęgniarki chętnie zmierzyły mi ciśnienie na swoim aparacie. Zrobiły to bardzo skrupulatnie na obu rękach. Ponadto zmierzyły też moim aparatem,  żeby  mieć porównanie. Na ich wyszedł pomiar 120/85 (co jak na mnie jest podwyższone) a na moim było 157/100 (dzikie) .
Czyli  wniosek  z moim aparatem było coś nie tak, po wymianie baterii zaczął wskazywać właściwie. Przez bardzo częste mierzenie ciśnienia w ostatnich sześciu dniach wykończyło baterie. Mimo wszystko Ela się nie dała zwieść, najbardziej zaniepokoiło ją to dziwne ciepło i podwyższone mimo wszystko ciśnienie. Jutro mnie zawozi do lekarza prowadzącego na kontrolę, na którą mieliśmy jechać w poniedziałek.

Sam jestem ciekaw jego reakcji na poprawę mojego stanu.

Dzień szósty – samowolka

Cze 8, 2011   //   przez Jacek   //   BLOG, Leczenie, Terapia  //  0 komentarzy

Dziś uznałem, że skoro czuję się tak samo jak wczoraj to bez konsultacji z prowadzącym zdecydowałem – jadę na wieś!  W mieście jest już nie do wytrzymania.

Mój stan jest stabilny, skutki uboczne w niewielkim stopniu odczuwalne. Ciśnienie lekko podwyższone co jest kolejną fazą działania leku.

Zanosiło się na burzę, nawet drób zrobił się nerwowy.

Ta samowolka była mi potrzebna.

Dzień piąty – wyjazd na wieś

Cze 7, 2011   //   przez Jacek   //   BLOG, Leczenie, Terapia  //  0 komentarzy

Stan poprawy nadal się utrzymuje, aż boję się, że to sen.

Noga – bez spastyczności, wzrok – widzę wyraźniej niż dotychczas. Ciśnienie zrobiło mi psikusa, miałem bardzo wysokie jak na mnie 196/96 tętno 62, nadal mierzę regularnie co godzinę.
W związku z dobrym samopoczuciem dostałem zgodę na wyjazd na wieś. Było super zupełnie inne powietrze niż w mieście, ponadto te upały mniej dokuczają w cieniu stodoły niż na balkonie w bloku.

Obserwowanie zwierzaków jak się bawią, nawet ruszyłem na chwilę do zabawy z nimi (dowód załączone zdjęcie). Cieszę się i delektuję każdą chwilą jakby to miała być ostatnia.

I wszystko to dzięki Wam!

FUNDACJA

Archiwum