Dzień 241 – po…

Sty 29, 2012   //   przez Jacek   //   BLOG, Rehabilitacja, Sport  //  0 komentarzy

Przegrałem 13:15 o wejście do finałowej ósemki.

Jestem zadowolony, że udało mi się tak daleko zajść walcząc ze światową czołówką.
Tym bardziej, że nie mam jeszcze zbyt dużo sił by tak długo i intensywnie walczyć.
Po wyczerpujących i zaciętych walkach eliminacyjnych zaliczyłem wywrotkę na wózku do tyłu.
Na szczęście nic po za stłuczeniem sobie nie zrobiłem, ale wszyscy mocno się przestraszyli, nie ukrywam, że ja też.
Najważniejsze, że walczę i widzę sens tego co robię 🙂

O północy wyjeżdżamy do kraju, 12 godzin jazdy i będziemy w Warszawie, potem 6 w pociągu i będę w domu 🙂

Komentarze nieaktywne.

FUNDACJA

Archiwum