Dzień 61 – pole, pole…

Sie 2, 2011   //   przez Jacek   //   BLOG  //  0 komentarzy

Stres mnie zabija, niszczy to co do tej pory misternie budowałem!

Ostatnie wydarzenia (dni 58 i 60), dały mi mega dawkę stresu, aż mi pulsowały skronie.

Na rozkaz Eli, zaraz po rehabilitacji na SRT, zrobiłem z Patrycją wymarsz w pole!

Musiałem wychodzić złe myśli i spróbować ruszyć niekończące się problemy.

Komentarze nieaktywne.

FUNDACJA

Archiwum